Poniedziałek, 18 grudnia 2017 • 352 dzień roku • Imieniny: Gracjana, Bogusława, Laurencji Kontakt

Potęga kredytowego mitu


Przeglądając zasoby internetu dotyczące tematyki finansowej, nie sposób nie natknąć się na liczne błędne opinie na temat kredytów frankowych (dotyczy to także innych kredytów udzielanych w obcych walutach). Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że opinie te wielokrotnie powtarzane, urosły z czasem do rangi kredytowego mitu.

Mitu, zgodnie z którym banki udzielające kredytów w latach 2006-2008, zarobiły na wzroście kursu franka szwajcarskiego w czasie późniejszego kryzysu. Mało tego, zdarzają się wręcz stwierdzenia (na szczęście rzadko), że banki celowo doprowadziły do takiej sytuacji, żeby dodatkowo zarobić na sprzedaży kredytów frankowych.

Kredyt walutowy, czyli kto z kim się zakłada

Takim opiniom sprzyja niezrozumienie mechanizmów kredytu walutowego i przekonanie, że banki udzielające tych kredytów ponoszą ryzyko kursowe. Tym samym, kredyt walutowy jest błędnie postrzegany jako zakład między silnym, znającym reguły funkcjonowania rynku finansowego bankiem a słabym, często pozbawionym podstawowej wiedzy finansowej klientem. Podczas gdy w rzeczywistości mamy do czynienia z zakładem klienta z rynkiem i to klient ponosi też całe związane z otwarciem, bywa że dużej pozycji walutowej, ryzyko. Bank, udzielając kredytu w walucie obcej, pożycza ją (na rynku lub np. od zagranicznego banku będącego jego głównym akcjonariuszem), następnie sprzedaje, a uzyskaną kwotę przekazuje kredytobiorcy. Jak widać z powyższego, boom kredytów walutowych oznacza dodatkową podaż i tym samym osłabienie kursu danej waluty, z czym mieliśmy do czynienia w przypadku franka szwajcarskiego bezpośrednio przed kryzysem, tj. w latach 2006-2008.

Wielkie spłacanie, czyli popyt na franki

Odwrotny proces następuje w przypadku spłaty kredytu walutowego. Klient w ramach spłaty raty kredytu przekazuje ją bankowi w walucie kredytu1 lub jej równowartość w złotych po aktualnym kursie, a bank oddaje pożyczoną wcześniej walutę. Łatwo zauważyć, że niezależnie od sposobu spłaty oznacza to dodatkowy popyt na daną walutę, a więc wpływa na wzrost jej kursu. W obecnej sytuacji, gdy banki właściwie nie udzielają już kredytów w popularnym niegdyś franku szwajcarskim oznacza to dodatkowy, niezrównoważony podażą kredytów frankowych popyt na franka, który przez najbliższe lata będzie sprzyjał wysokiemu kursowi tej waluty.

Przewalutowanie, czyli polityczny populizm

Podobnie szkodliwy charakter mają postulowane ostatnio przez niektórych polityków pomysły przewalutowania kredytów udzielanych we franku szwajcarskim na złote po kursie z dnia udzielenia kredytu. Pomysły te wynikają albo z niezrozumienia mechanizmów kredytów walutowych albo co gorsza są cyniczną próbą wykorzystania trudnej sytuacji części kredytobiorców posiadających kredyty we franku dla osiągnięcia własnych celów politycznych. Takie podejście jest tym bardziej szkodliwe, że ich wprowadzenie w życie mogłoby doprowadzić do destabilizacji całego sektora bankowego i w efekcie zagrozić depozytom zgromadzonym w bankach. Straty poniosłyby nie tylko banki, ale też cała gospodarka i pośrednio też beneficjenci przewalutowania.


1 Zgodnie z ustawą z dnia 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy – Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw, zwaną potocznie ustawą antyspreadową

W przypadku umowy o kredyt denominowany lub indeksowany do waluty innej niż waluta polska, kredytobiorca może dokonywać spłaty rat kapitałowo-odsetkowych oraz dokonać przedterminowej spłaty pełnej lub częściowej kwoty kredytu bezpośrednio w tej walucie".

Dodatkowo ustawa zobligowała banki do przyjmowania wpłat w walucie kredytu, bez konieczności ponoszenia dodatkowych kosztów przez kredytobiorców, co oznacza, że bank nie powinien pobierać opłat za stosowny aneks do umowy kredytu oraz za prowadzenie rachunku walutowego służącego do jego obsługi.